KONGRES Katoliczek i Katolików

Kościół na świecie

Święty Jan Ewangelista i jego Najświętsza Podopieczna

Święty Jan Ewangelista i jego Najświętsza Podopieczna

Można by felietonowi temu nadać tytuł: „Kłopoty dociekliwych pielgrzymów”, gdyby to były ich jedyne troski. Ale to one właśnie zrodziły ten felieton. Nie ma ich w związku z biografią św. Jana. Trzy ewangelie synoptyczne, inne części Nowego Testamentu oraz wiedza okołobiblijna ukazują jasno najważniejsze fakty z jego życia. Syn Zebedeusza i Salome, brat starszego od siebie Jakuba został wraz z nim powołany przez Chrystusa, gdy naprawiali sieci. Był obecny na wzgórzu Tabor w chwili Przemienienia Pańskiego i uzdrowienia paralityka w Złotej Bramie. Znany jest obraz „umiłowanego ucznia Chrystusa”, opierającego głowę o Jego pierś podczas Ostatniej Wieczerzy. Obecnemu pod krzyżem – jemu została powierzona przez Syna opieka nad Matką Konającego. Razem z Piotrem doświadczył cudu pustego grobu. Prześladowany, jak inni apostołowie, w roku 37 wyjechał do Efezu, gdzie napisał swą Ewangelię, zwaną „teologiczną” oraz trzy Listy apostolskie, po czym został skazany na pobyt w grocie na wyspie Patmos. Tam usłyszał głos Boga tak silny, że grota pękła na grubość męskiej ręki i doznał wizji apokaliptycznych, które spisał jako Apokalipsę. Podróżując jeszcze prawdopodobnie do Samarii, powrócił do Efezu, gdzie zakończył życie w sposób naturalny w wieku 100 lat. Święty wielu atrybutów (m. in. Orzeł , kielich…) i patron wielu zawodów, czczony jest za dziewictwo w pierwszej kolejności po męczeństwie św. Szczepana – 27 grudnia.

Na Efezie kończy się jasność tej biografii. Tu przedstawienie jej abstrahuje od interpretacji dzieł napisanych przez św. Jana. Niejasność wprowadza motyw opieki nad Matką Jezusa, o której niewiele jest przekazów pisanych. Fakt ten uruchomił wyobraźnię twórczą i „dopisał” opowieści w tradycji ustnej wielu pokoleń. A my – pielgrzymi, zachłanni na wiedzę o faktach z życia naszych obiektów kultu, jesteśmy karmieni informacjami przechowywanymi przez te tradycje. Jeszcze gorzej czują się uczestnicy pielgrzymek kilkukrotnych i to do różnych miejsc, w które wpisana jest obecność postaci kultowej. Bo oto uczestnik pielgrzymki do Ziemi Świętej poznaje – wśród wielu świątyń upamiętniających życie Chrystusa i świętej Rodziny – bazylikę Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny na wzgórzu zwanym Syjon z lat 326-335, dwukrotnie niszczoną, podniesioną do rangi bazyliki w r. 1957, pozostającą w rękach benedyktynów. I widząc postać leżącej Matki Boskiej, słyszy: „W tym  miejscu, jak głosi tradycja, Matka Najświętsza zasnęła snem wiecznym i stąd została wzięta do nieba”.

Kłopotu doznaje ten pielgrzym, który następnie uda się do Efezu i zwiedza ślady pobytu tam św. Jana Ewangelisty. Słyszy znów: „Św. Jan, udając się do Efezu, wziął ze sobą Matkę Jezusa, którą się opiekował, by nie spotkało jej nieszczęście prześladowań”. I ogląda ślady kultu Matki Boskiej w Efezie oraz 10 km dalej, gdzie pokazany ma dom Matki Boskiej na wzgórzu Ala-Dag. Powtarzają się słowa: „W tym miejscu Matka Najświętsza zasnęła snem wiecznym w wieku 64 lat, odwiedziwszy wcześniej Jerozolimę”. Dla uprawdopodobnienia tej historii przewodnik powołuje się na wizje mistyczki niemieckiej Katarzyny Emmerich, która w ten sam sposób opisała miejsce zaśnięcia Matki Boskiej.

I komu wierzyć? A może mądremu bibliście, który znając dobrze Biblię i realia Ziemi Św., mówi: „Matka Najświętsza nie wybrała się ze św. Janem do Efezu. Była na taki wysiłek zbyt podeszła w wieku lub już nie żyła”. Tradycję efeską dziewięciu ostatnich lat opieki św. Jana nad Matką Boską trzeba zatem do legend włożyć. Tych legend, które wypływają ze szczerego kultu ich bohaterów.

Tylko co z wizjami Katarzyny Emmerich? Kto ma w końcu rację? Bibliści katoliccy mają sporo pracy. Także tej upowszechniającej ich ustalenia.

Korzystałam z:

Biblia

Wikipedia

Udział w pielgrzymkach do Ziemi Św. i „Śladami św. Jana i św. Pawła”

Program CNEWS pod red. A. Pourbaix pt. «Saint Jean, apôtre de l’amour», cykl Les Belles Figures de l’Histoire, 9 grudnia 2023 r.

O autorze

Regina Lubas-Bartoszyńska

Zostaw komentarz