KONGRES Katoliczek i Katolików

Nasze opinie Top news

O bp. Józefie, który łamał stereotypy

O bp. Józefie, który łamał stereotypy

Nasz Kościół jest podzielony, wiele w nim nieufności i wrogości. Ja chciałbym jednak napisać o ważnej dla mnie postaci Kościoła, która miała na mnie istotny wpływ — nie tylko z powodu przypadającego dziś wspomnienia św. Józefa, jego patrona.

W dniu 29.10.2020 roku zmarł w wieku 82 lat bp Józef Zawitkowski, biskup pomocniczy – senior diecezji łowickiej. W „Naszym Dzienniku” z okazji jego pogrzebu poświecono mu połowę numeru. W innych portalach katolickich były krótkie wzmianki. Dla wielu, zwłaszcza starszych uczestników Kongresu Katoliczek i Katolików bp Józef Zawitkowski mógł kojarzyć się jednoznacznie jako „biskup Radia Maryja”. Przypuszczam, pamiętając jego kazania, że biskup Józef też tak mógł o sobie myśleć. To prawda, był na bardzo wielu spotkaniach i uroczystościach Rodziny Radia Maryja, zawsze bardzo dobrze i ciepło o jego słuchaczach się wypowiadał. Był tam zapraszany i przyjmowany.

Miałem inne zdanie niż biskup Zawitkowski na temat Radia Maryja. Ale to jest moja opinia i nie o tym chcę tutaj napisać.

Biskup Józef Zawitkowski łączył w sobie umiłowanie Kościoła i umiłowanie naszej Ojczyzny, Polski. Mówił piękną polszczyzną, często nawiązując do literatury. Było odczucie, że swoimi słowami ujmuje słuchaczy, budzi u nich radość i entuzjazm. Od lat 80-tych był często zapraszany aby prowadzić radiowe msze w kościele św. Krzyża w Warszawie. Te jego patriotyczne, radiowe  kazania zostały wydane również jako książki. Jest oczywistym, że był kojarzony z nurtem katolicko-narodowym w naszym Kościele. 

Ja jednak miałem to szczęście, że poznałem osobiście księdza Józefa Zawitkowskiego, jeszcze zanim został biskupem, i zanim powstało Radio Maryja.

Wtedy, 40 lat temu, w mojej parafii panowała rutyna i nuda. Proboszcz był oschłą i nieprzyjemną osobą ze złością odnoszącą się do młodzieży, bez zbytniego talentu do kazań. Ja nie chciałem chodzić do takiego kościoła. Jeden z moich kolegów z klasy w szkole podstawowej namówił mnie, abym przyszedł na mszę do sąsiedniej parafii, gdzie był ministrantem. Mała podwarszawska parafia i kościół malutki, wtedy praktycznie kaplica. Ale proboszczem był ks. Józef. Miał zwyczaj przed i po mszy rozmawiać z ludźmi przed kościołem, witał się i żegnał. Zauważył mnie, że jestem nowy, i zaczęliśmy rozmowy oraz towarzyszenie duchowe. Piękna była liturgia, pełna śpiewu i polotu. Nowością np. dla mnie było to, że tacę zbierają świeccy a potem jest uroczysta procesja z darami do ołtarza.

Jego kazania, tak jak rozmowy, były pełne ciepła, miłości i zrozumienia dla odbiorcy. Chciałbym przytoczyć dwa przykłady. Kiedyś wygłosił kazanie, że jako proboszcz z bólem patrzy na pociągi pełne pijanych robotników wracających z pracy. I takie były sytuacje, które również ja widziałem. Z sąsiednich bardzo dużych zakładów, tysiące robotników zapełniało pociągi podmiejskie. W dni wypłat część robotników zaczynała podróż zaopatrując się obwicie w wina owocowe. Jednak słowa księdza Józefa nie były potępieniem czy karą: były pełne miłości i zrozumienia; on nie odrzucał tych ludzi.

Drugi przykład dotyczy już etapu, w którym ks. Józef był już biskupem. W latach 90-tych był zapraszany do Telewizji Polskiej, aby w sobotnie wieczory krótko skomentować niedzielną Ewangelię. Pewnego razu, o ile dobrze pamiętam, było czytanie o tym, jak Pan Jezus rozpędził kupców ze Świątyni (niedawno zresztą mieliśmy to czytanie w niedzielę 7 marca 2021 roku). I wtedy powiedział o sobie. Mówił, siedząc w stroju biskupa, i trzymając krzyż biskupi w ręku. Powiedział, że odbiera te słowa naszego Zbawiciela jako skierowane do siebie osobiście. Jako wezwanie aby on, jako biskup Józef, zastanowił się, co robi w Kościele, i na czym się koncentruje. W jego oczach widziałem pokorę i łzy. Tak zapamiętałem tę audycję „Słowa na Niedzielę” i pamiętam ją do dzisiaj.

Trzeba jeszcze powiedzieć, że ksiądz Józef Zawitkowski był poetą, publikował pod pseudonimem „Tymoteusz”. Dla nas wszystkich zostawił też teksty piosenek, w tym najbardziej znaną „Panie dobry jak chleb”.

Dlaczego chciałem napisać o biskupie Józefie Zawitkowskim? Aby go przypomnieć i pokazać, że moim zdaniem, nie należy oceniać osoby, nawet biskupa, tylko po tym, jaki ma stosunek do Radia Maryja, i jak często posługuje się retoryczną figurą Polaka-katolika. Powinniśmy sobie uświadomić, że również po tamtej stronie kościelnego sporu są kapłani i biskupi głęboko zaangażowani w przeżywanie wiary i dający tego świadectwo swoja posługą. 

Oczywiście obecnie należałoby postawić pytanie, czy na jego biurko jako biskupa trafiły sprawy związane z pedofilią wśród księży, i jak do nich podchodził. Nie wiem, jak było w takich sprawach, nie dotarły do mnie żadne informacje na ten temat. Natomiast wiem, że biskup Józef jest teraz w rękach naszego Pana, który jest dobry jak chleb. A nasz Pan zna jego wszystkie czyny i słowa.

Na koniec chciałbym jeszcze zacytować słowa piosenki* księdza Tymoteusza – Józefa Zawitkowskiego:

Patrzę na ptaki i lilie polne,  
widzę, jak Ojcze troszczysz się o nie;  
tylko my, ludzie, na Twojej ziemi  
nie potrafimy chlebem się dzielić.   

Ref. Abyśmy byli jedno, podajmy sobie ręce.  
Abyśmy byli razem i jedno mieli serce.  
Dzielmy się chlebem, dzielmy się niebem;  
Niech się odmieni, niech się odmieni 
oblicze ziemi, tej ziemi.  

Przymnóż nam wiary i odmień serca  
niechaj zapłonie ogień braterstwa;  
i niech już przyjdzie na ludzką ziemię  
oczekiwane wciąż nowe plemię. 

Ref. Abyśmy byli jedno…  

O ludzie, bracia, do was wołamy –  
niech się zakończą grzechów rozłamy  
i w ocalonym rodzinnym domu  
obdzielmy siebie znakiem pokoju. 

Ref. Abyśmy byli jedno …   

O Chryste, Królu przyszłego wieku  
niechaj blask prawdy w każdym człowieku  
uczyni jedno ludzkie wyznanie –  
żeś Ty nam Bogiem, żeś Ty nam Panem. 

Ref. Abyśmy byli jedno …. 

Zdjęcie główne: Daria Shevtsova/Pexels

O autorze

Dariusz Rafał Długaszek

Od wielu lat staram się być mężem i ojcem. Zawodowo jestem inżynierem. Mieszkam w diecezji krakowskiej.

1 Komentarz

    Bardzo dziękuję za to wspomnienie ks. biskupa Zawitkowskiego. Jest tak ważne, abyśmy wychodzili z szufladek, pochopnych kategoryzacji tylko odkrywali co jest w innym człowieku piękne. To uważam za jedną z zasadniczych funkcji Kongresu. Pisał o tym przekonująco pastor Davide na tych stronach.

Zostaw komentarz