KONGRES Katoliczek i Katolików

Podziel się swoją modlitwą

Podziel się swoją modlitwą, 9.08.2021

Podziel się swoją modlitwą, 9.08.2021

ROZWAŻANIE
 
Jest taka ikona, napisana w Karmelu rytu bizantyjskiego Harissa w Libanie. Jej kopię, zestawioną ze zdjęciem bystrookiej młodej kobiety, w kapeluszu i z dołkiem w brodzie, mam w swoim pokoju. Patrzę na te dwa obrazy codziennie. 


Ikona napisana ręką mniszki jest aż ciężka od symboli, z których odczytać mogę zaledwie część, ale nie o to wszak chodzi w kontemplacji. 


Jest Krzyż. Jest świecznik i Gołębica. Krzew gorejący i zgubiony sandał. Jest winna latorośl poprzez karmelitański habit łącząca judaizm z chrześcijaństwem. Jest Szeol i Adam mający nadzieję na zbawienie. Jest żydowski modlitewny szal. Jest ołtarz holokaustu. Jest droga-rzeka stawania się i intelektualnych poszukiwań. Jest na ikonie także przybrane imię kobiety ze zdjęcia. Kobiety z dołkiem w brodzie, mądrze i spokojnie patrzącej w obiektyw spod kapelusza.

 
Uczona, filozofka, fenomenolożka, która przeszła długą drogę intelektualnych poszukiwań. Po doktoracie z filozofii odmówiono Jej dostępu do habilitacji. Najpierw dlatego tylko, że była kobietą, a kobiety się nie habilitowały. Bo nie. Później nie mogła tego zrobić ze względu na pochodzenie etniczne – była wszak córką Narodu Wybranego. Jako ochrzczona Żydówka, karmelitanka, 9 sierpnia 1942 roku została zagazowana wraz ze swoją siostrą w KL Auschwitz-Birkenau, a następnie skremowana. Zginęła śmiercią swojego Narodu ale także i swoich współwyznawców, w nadziei na życie wieczne. 


Nie rozumiem i nie chcę chyba zrozumieć, dlaczego mój Kościół dziś, w Jej święto, całe Jej życie naukowe i duchowe, cały Jej dorobek filozofii światła redukuje. Nie chcę wiedzieć (bo i tak nie uwierzę piętrowym, sofistycznym abstrakcjom, których od Kościoła mogę się spodziewać). Nie rozumiem i nie interesuje mnie chyba żadna karkołomna akrobacja w „kościołowej nowomowie”. 


Nie przestaje mnie jednak głęboko ranić fakt, że Kobieta, która nie tylko została obdarzona wybitnym umysłem, ale i w pełni realizowała swoje charyzmaty jako osoba mająca od Ducha dar mądrości – czyli wykorzystania zdobytej wiedzy, umiejętności i doświadczeń dla dobra swojego i innych ludzi, a także ad maiorem Dei gloriam – zostaje w liturgii określona dwoma słowami: dziewica i męczennica. 


Boli mnie, że mój Kościół w XXI wieku robi to samo, co niemieckie władze akademickie sto lat temu: powiela antyczny stereotyp, że kobieta może albo „używać mózgu”, albo „korzystać z macicy”. Przy czym używanie rozumu jest jednak fanaberią. 


Kościół w moim najgłębszym odczuciu dyskryminuje nawet własnych świętych. 


Nie jestem specjalistką od kultu, ale nie pamiętam, nie kojarzę żadnego dnia w kalendarzu liturgicznym, w którym święty patron męskiej płci zostałby określony jako „prawiczek”, „mężczyzna żyjący w czystości”. Określenia „kapłan” czy „zakonnik” nie są wszakże tak fizjologicznie, anatomicznie wręcz związane z relacją do własnej seksualności (bo przecież nie do Boga!) jak słowo „dziewica”.

Przy okazji, zawsze mnie ciekawi, skąd Kościół to wie. Zwłaszcza w tych przypadkach, kiedy biografie czy autobiografie, wspomnienia i listy zdają się sugerować zupełnie inną rzeczywistość – jakby to naprawdę miało kluczowe znaczenie dla zbawienia.


Święci mają być dla nas wzorem, osobami wskazującymi możliwe drogi rozwijania relacji z Bogiem Ojcem i Bogiem Matką. Czy naprawdę w przypadku świętych kobiet najważniejszą wskazówką jest szczegół anatomiczny? Czy informacja o Patronce sformułowana na przykład tak: „Teresy Benedykty od Krzyża, filozofki i ofiary holokaustu” uczyniłaby jakiekolwiek szkody moralne?

Czy określenie któregoś z patronów dnia jako „mężczyzny, który nigdy nie odbył stosunku seksualnego” byłoby czymś niewłaściwym? Przeczytanie tej frazy na głos wywołuje pewien dyskomfort – tak głęboko zakodowane są schematy myślenia. Dlaczego zatem tak gładko i bezrefleksyjnie przechodzimy nad powszechnym określaniem świętych kobiet słowem, które oznacza dokładnie to samo? 

Boże, proszę Cię dziś, w dniu w całej Europie obchodzonym jako święto (a nie tylko wspomnienie) Żydówki Edith Stein – Teresy Benedykty od Krzyża, filozofki, nauczycielki, myślicielki, karmelitanki zamordowanej w KL Auschwitz–Birkenau, aby żadna kobieta nie była przez Kościół dyskryminowana ze względu na płeć. Żeby żadna osoba nie była redukowana do własnej seksualności czy anatomii, pod paradoksalnym pretekstem uduchowienia. 


Proszę Cię za Europę, aby odzyskała serce i oczy, aby zauważała ludzi w wielkiej różnorodności, jaką w swej Miłości stwarzasz. Aby nikomu, żadnej kobiecie, mężczyźnie czy dziecku nie odmawiano równych praw – w tym dostępu do edukacji – ze względu na pochodzenie etniczne, kulturowe czy przekonania. 


Proszę Cię o mądrość dla władz: o stwarzanie warunków, w których każda utalentowana osoba może swoje zdolności i charyzmaty w pełni rozwijać i wykorzystać dla dobra ogółu. 


Proszę Cię o ukojenie dla wspólnot żydowskich, wciąż zmagających się z traumą holokaustu. 


Pobłogosław Justynie w dniu Jej urodzin. Niech nie zabraknie Jej sił w pracy dla zmiany, tak potrzebnej Twojemu Kościołowi w Polsce. 

Maja Szwedzińska

O autorze

admin

Zostaw komentarz