KONGRES Katoliczek i Katolików

Synod

Kim jest delegat Episkopatu na Synod? Przedstawiamy sylwetkę prof. Aleksandra Bańki

Kim jest delegat Episkopatu na Synod? Przedstawiamy sylwetkę prof. Aleksandra Bańki

Zwolennik upodmiotowienia świeckich w Kościele, a jednocześnie przeciwnik zbyt radykalnych, jego zdaniem, rozwiązań w stylu niemieckiej drogi synodalnej. Prof. Aleksander Bańka, który będzie reprezentował Episkopat Polski na otwarciu Synodu Biskupów, nie ma wątpliwości, że polski Kościół potrzebuje przebudzenia. I nie boi się o tym głośno mówić.

– Mając niecałe pięć lat, chciałem zostać papieżem. Nie udało się – deklaruje na swojej stronie internetowej. Jednak z dawnego marzenia coś zostało – w październiku to on, a nie żaden hierarcha, będzie reprezentował polski Kościół na otwarciu Synodu Biskupów.

– Liczę, że ludzie, którzy kochają Kościół, dzięki procesowi synodalnemu poczują się wysłuchani – powiedział tuż po ogłoszeniu nominacji prof. Aleksander Bańka. Na co dzień pracuje w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, jest też członkiem Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Świeckich.

Rocznik 1979, jako młody chłopak chciał zostać jezuitą. Ostatecznie jednak założył rodzinę, został członkiem wspólnoty Ruchu Światło-Życie, gdzie – jak sam deklaruje – „realizuje powołanie do ewangelizacji i posługiwania modlitwą”. Skończył politologię ze specjalizacją dziennikarską oraz filozofię. Od lat prowadzi stronę internetową „Duchogród”, na której umieszcza pliki audio i wideo, materiały naukowe i popularnonaukowe, książki, audiobooki, artykuły, felietony i komentarze. Współpracuje też z mediami katolickimi. Jego żona, Monika Wieczorek-Bańka jest pedagożką i psychoterapeutką, prowadzi terapie indywidualne oraz terapie rodzin i par.

Jak ustalił portal Kongresu Katoliczek i Katolików, polscy biskupi zostali poproszeni o to, by do Rzymu wydelegować osobę świecką. To świadoma polityka Watykanu – na otwarciu Synodu Europę będzie reprezentować dziesięć osób – tylko trzech biskupów i aż siedmiu przedstawicieli laikatu. Na razie nie wiadomo, jaka dokładnie będzie rola profesora na Synodzie. Wiele wskazuje jednak na to, że nie zakończy się ona na uczestnictwie w ceremonii jego otwarcia. Ponieważ jednak Synod w nowej, rozszerzonej formule odbywa się po raz pierwszy, sami biskupi czekają na szczegółowe wytyczne z Watykanu. A wraz z nimi prof. Bańka, który w listopadzie ma przedstawić Episkopatowi sprawozdanie z otwarcia Synodu.

Przebudzić świeckich

Nominacja dla prof. Bańki budzi nadzieję, że biskupi poważnie podeszli do „konsultacji z Ludem Bożym”, do których wzywa papież Franciszek. Naukowiec od dawna otwarcie mówi bowiem o kryzysie Kościoła nad Wisłą. Pytany przez KAI o największe wyzwania w tej dziedzinie, wymienia asymetryczne relacje między duchownymi a świeckimi, błyskawiczne odchodzenie młodzieży z Kościoła, brak duszpasterskiej propozycji dla osób LGBT+, a także niewystarczającą refleksję na temat małżeństw niesakramentalnych i osób żyjących w związkach nieformalnych. –- Nie wiem, czy to wszystko będzie podjęte na synodzie, ale odczuwam te sprawy jako najważniejsze – ocenia profesor. Nie ukrywa, że ma nadzieję na przebudzenie świeckich. – Liczę, że w ludziach, którzy żyją problemami Kościoła, dzięki procesowi synodalnemu zrodzi się doświadczenie, że mają wpływ, że ich głos nie niknie w tłumie – ocenia. Podkreśla, że świeccy w Kościele nad Wisłą wciąż nie czują się jego pełnoprawnymi członkami, współtworzącymi go na rozmaitych poziomach wraz z jego hierarchią. – Częściej mówią o tym, że są traktowani jak wierni drugiej kategorii, a nawet jak piąta kolumna w Kościele, której broń Boże nie należy dawać zbyt dużo swobody, bo niechybnie rozsadzi go od środka – pisze.

Prof. Bańka ma już doświadczenia synodalne – był mocno zaangażowany w synod archidiecezji katowickiej, kierował tam pracami komisji ds. świeckich. Od lat jest związany z Centrum Duchowości Ruchu Światło-Życie archidiecezji katowickiej. Z felietonów regularnie pisanych dla „Gościa Niedzielnego” daje się poznać jako zdecydowany zwolennik zmian w Kościele, które wprowadza papież Franciszek. Ostatnio bronił na przykład Franciszka przed środowiskami tradycjonalistycznymi, niezadowolonymi z decyzji o ograniczeniu możliwości odprawianiu mszy w rycie przedsoborowym. Niektóre działania „tradsów” nazwał nawet pełzającą schizmą. W kontekście skandali pedofilskich w Kościele zdecydowanie opowiada się za transparentnością. – Obrona Kościoła to nie pudrowanie jego oblicza, bo on nie potrzebuje takich upiększeń. To stawanie po stronie ofiar, a więc sprzeciwianie się złu – wyjaśnia. Przekonuje też, że „czas milczenia kobiet w Kościele dobiega końca” i ostrzega przed katolickim triumfalizmem w obliczu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który zaostrzył przepisy antyaborcyjne. 

Warto rozmawiać

Trudno, rzecz jasna, nazwać prof. Bańkę kościelnym liberałem. To raczej otwarty na dialog i wyzwania współczesnego świata konserwatysta albo inaczej – człowiek środka. O niemieckiej drodze synodalnej, w ramach której duchowni i świeccy wspólnie zastanawiają się nad takimi zagadnieniami, jak błogosławieństwo związków jednopłciowych czy kapłaństwo kobiet, mówi, że „budzi uzasadniony niepokój”. Podkreśla, że stawiając pytania o konieczność reform w polskim Kościele, nie powinniśmy powielać modelu naszych zachodnich sąsiadów. Na łamach „Więzi” deklaruje, że jest przeciwnikiem udzielania święceń kapłańskich żonatym mężczyznom, jednocześnie jednak zaznacza: „Jeśli za kilkanaście lub za kilkadziesiąt lat w Europie będziemy w sytuacji, że na spotkanie z kapłanem trzeba będzie czekać kilka miesięcy, obojętne stanie się nam, czy odwiedzi nas celibatariusz, czy człowiek żonaty”.

Jego zdaniem sposób, w jaki do tej pory Kościół w Polsce próbował radzić sobie z rozmaitymi kryzysami, przypomina nieustanne gaszenie ciągle wybuchających pożarów. – Może więc nadszedł już czas ich wzniecania w pozytywnym tego słowa znaczeniu – przez stworzenie przestrzeni sprzyjającej temu, aby w systematyczny, uporządkowany, a przede wszystkim konstruktywny sposób duchowni i świeccy reprezentujący różne środowiska w polskim Kościele mogli spotkać się wspólnie i wypracować koncepcję jego dalszej drogi. Nie musimy przy tym wcale kopiować rozwiązań niemieckich. Możemy na podobne pytania znaleźć nasze własne odpowiedzi, udzielone w pełnej jedności z papieżem – apeluje.

I dodaje: – Ważne, żebyśmy chcieli ich wspólnie poszukać, póki jeszcze są w Kościele ci, którzy w ogóle chcą o nim rozmawiać.

Na zdjęciu prof. Aleksander Bańka z żoną Moniką Wieczorek-Bańką

Fot. Duszogrod.pl

O autorze

Marcin Dzierżanowski

2 Komentarze

    Mam nadzieję, że będzie możliwe zorganizowanie spotkania Kongresu z Panem Profesorem. Chcielibyśmy, żeby Synod stał się prawdziwym impulsem odnowy Kościoła i jest to nasz wspolny obowiązek, aby tej szansy nie stracić.

    Podzielam w pełni poglądy Autora. Oby zyskały akceptację na Synodzie.

Zostaw komentarz