
A oni na to: „Mamy tylko pięć chlebów i dwie ryby”. Wtedy On polecił: „Przynieście Mi je tutaj”. I rozkazał ludziom usiąść na trawie. Wziął pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówił modlitwę uwielbienia. Potem łamał chleby i dawał uczniom, a oni ludziom. Wszyscy jedli do syta, a zebranymi resztkami napełniono dwanaście koszy. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.
(Mt 14, 17 – 21)
Dzisiejsze czytania powodują, że wciąż wracam myślą i modlitwą do cynicznej gry polityków wokół żywności i Ukrainy.
Ogarniam dziś także pamięcią tych Niewidocznych, które i którzy nie walczyli z bronią w Powstaniu, ale dbali o to, żeby tak po prostu, po ludzku, biologicznie dało się ten czas przeżyć, żeby było co jeść.
Myślę dziś o tych wszystkich kobietach i dzieciach, których nikt nie liczy. Są niewidoczne, przezroczyste, niemedialne. To one są zawsze pierwszymi ofiarami – na granicy, na linii frontu, w obszarach suszy.
Nie jadam ryb. To fanaberia kogoś, komu tak naprawdę nie brakuje chleba.
Proszę Cię, Boże Matko i Boże Ojcze, nie pozwól mi zapominać o moim przywileju: mam co jeść. Proszę, daj mi Ducha wdzięczności.
Proszę Cię za Nieliczonych – za Kobiety, Dzieci, za słabych, wykluczanych – za wszystkich i wszystkie, które i którzy są ofiarami konfliktów bez bohaterstwa. Za wszystkie osoby, których biologiczne przetrwanie jest zagrożone przez polityczne gry i zbrojne konflikty.
Proszę Cię za Bohaterów i Bohaterki – za osoby podejmujące decyzję, że będą czynnie walczyć. Daj im siłę.
Proszę Cię o nawrócenie i opamiętanie dla tych, od których zależy los innych Ludzi.
Maja Szwedzińska